Niepublikowana powieść w odcinkach…

Powieść

Zamiast wstępu…

Zamiast wstępu…[1]

          – Halusiu, proszę włącz telewizor, bo stała się rzecz niebywała! „niezależna.pl” podaje, że Sowieccy separatyści, niedaleko Doniecka zestrzelili Boeinga 777 z dwustu dziewięćdziesięcioma ośmioma osobami….

          – Matko Boska, co ty mówisz?

          – O, tutaj, czytaj sama: „W okolicach kontrolowanego przez rosyjskich terrorystów miasta Torez niedaleko Doniecka spadł Boeing-777 malezyjskich linii lotniczych. Samolot leciał z Amsterdamu do Malezji. Na pokładzie pasażerskiego samolotu było 295 osób: 280 pasażerów i 15 członków załogi. Maszyna leciała z Amsterdamu do Kuala Lumpur. Wszyscy ludzie znajdujący się na pokładzie zestrzelonego samolotu zginęli. Minister spraw wewnętrznych Ukrainy oświadczył, że samolot został zestrzelony przez Rosjan 40 km od granicy z Federacją Rosyjską. Maszyna została trafiona rakietą ziemia-powietrza "Buk".

Przytłoczony tym co usłyszał, przeniósł się na fotel, włączył telewizor i w skupieniu z zamkniętymi oczami słuchał wylewających się z ekranu, jak z rwącej mętnej rzeki, potoku informacji na temat katastrofy.

          -  I co teraz się stanie? Myślisz, że z tego powodu wybuchnie wojna…? Polska może być w to zamieszana..? Pytam, czy wybuchnie wojna. Śpisz?

          – Zamyśliłem się. Pytałaś czy wybuchnie wojna – odpowiedział wsłuchany w wiadomości – Sądzę że tak, ale będzie to inna wojna niż sobie wyobrażasz, wojna na restrykcje, groźby i pomówienia. Amerykanie i Europa nałożą na Sowietów sankcje, a Sowieci nie pozostaną dłużni i dalej będą robić swoje. Lecz nie jestem pewien, czy w tej sytuacji politycznej sankcje przyniosą Ukrainie pożądane rezultaty. Bo jeżeli prześledzisz z ostatnich kilkunastu lat politykę Zachodu wobec Sowietów i głębiej zastanowisz się nad zapadającymi decyzjami, chociażby nad tą która dopuściła położenie rury na dnie Bałtyku,[2] to w tej polityce jest coś niepokojącego, ponieważ kiedy dochodzi do konfliktu interesów, państwa Zachodu bardzo często świadomie zasłaniają sobie obraz rzeczywistości w obawie o straty, które mogłyby ponieść stawiając sprawę ostro i uczciwie. Takie zachowanie, kochanie, wypisz – wymaluj, mieści się w definicji; „syndromu sztokholmskiego[3]” lub jak nie wiadomo o co chodzi to oczywiście chodzi o pieniądze. Poza tym, ten nieprzeciętny szalbierz, jakim jest Putin, otoczył się podobnymi do siebie desperatami gotowymi na najgorsze i za cel stawia sobie odtworzenie ZSRR od dawna na około szastając pieniędzmi, aby kupić sobie przychylność ułomnych polityków. Co to dla nas oznacza tego, komu jak komu, ale tobie tłumaczyć nie muszę.

          – Nie musisz…- Hym…, -  oczami wyobraźni przez chwilę wybiegła myślą w rysującą się niepewnie przyszłość – chyba masz rację. – powiedziała wyraźnie przejęta sytuacją. – No cóż, nasze życie jest takim jakim uczynili je inni. Nie pamiętam teraz kto tak powiedział ale przyznasz, że w tym powiedzeniu jest sens… – i po chwili milczenia dodała; – Zaparzyłam czystek. Nie zapomnij wypić i nie siedź zbyt długo, bo to jest niezdrowe dla twoich oczu. Ja idę się położyć, dobranoc.

            – Pa, kochanie – czule żegnając żonę zwrócił na nią  pełne wdzięczności oczy za troskę o jego zdrowie – Taa…k, Europa musi ostro zareagować, gdyż inaczej powtórzy się scenariusz ze Smoleńska. – kiedy już wyszła, kiwał głową w oczekiwaniu na potwierdzenie przez komentatorów swoich domysłów – w kółko to samo pieprzą i pieprzą – zdecydowanym ruchem wyłączył telewizor i cofnął się myślą do podobnego zdarzenia jakie miało już miejsce we wrześniu 1983 roku. Sprawa dotyczyła wówczas zestrzelenia przez Sowietów pasażerskiego samolotu z podobną ilością pasażerów na pokładzie, lecz koreańskich linii lotniczych i do dzisiaj nie została wyjaśniona. W jego pamięci rok 1983 także kojarzył się z datą 22 lipca, dniem ogłoszenia przez władze PRL-u decyzji o zniesieniu w kraju stanu wojennego[4].

- Boże, ile już od tego czasu minęło lat… Co ja wtedy robiłem…? Zaraz, zaraz…, niech się zastanowię… Cholera, nie wszystko pamiętam! Chyba zacznę jeść orzechy i ryby – bezgłośnie uśmiechnął się i skupiony próbował wywołać wspomnienia sprzed trzydziestu trzech lat. Co jakiś czas ukazywały się mu w głowie oderwane fragmenty obrazów, jak pojedyncze kadry wyłapane w stop klatce. Żeby je w pełni zrekonstruować usilnie szukał tła,  a gdy to się nie udawało, marszcząc czoło przypominał sobie jakąś większą całość, by na tej podstawie stworzyć wierną kopie tego co nie za bardzo pamiętał. – Cholera, nie jest takie proste, żeby po tylu latach wszystko opowiedzieć wiarygodnie co się wówczas działo, a opisać może być jeszcze gorzej – westchnął zawiedziony – Bo czyż nie jest tak, że ci z nas, którzy wyrośli w PRL-u i czerpali profity należne członkom PZPR będą pełni dumy wspominając tamten czas i traktując go jako dobry dla nich? Natomiast już bardziej krytycznie do przeszłości nastawione będą osoby wykształcone, które nie były bezpośrednio zależne od partii? A radykalnie inne zdanie będą mieli ci, którzy wówczas dystansowali się od poczynań rządzących i spychani na margines, próbowali żyć na własny rachunek poza systemem? Taa..k, zapewne tak – kolejny raz kiwnął głową sam przed sobą utwierdzając się we własnych przypuszczeniach  – Niezaprzeczalnie polityka nas kształtuje, a historia…? Jest w naszej pamięci jak twardy dysk. – po czym sprawdził w myślach, czy przypadkiem nie ma zbytecznych partycji[5] i na wszelki wypadek, żeby ochronić się przed najgorszym, postanowił przegrać na pendrive`a, to co jeszcze pamiętał.

Ze spakowanym ekwipunkiem myślowym udał się na stację Historia, a że tłoku nie było wygodnie rozsiadł się w pustym przedziale i patrząc w szklany ekran okna zresetował wspomnienia rozpoczynając podróż w czasie od przywołania barwnych opowieści rodziców o latach wojny i pierwszych latach powojennych, jakże trudnych dla tych, którzy inaczej wyobrażali sobie powojenny ład serwowany wówczas Polakom politycznymi decyzjami zapadającymi w Moskwie. Pytanie, na ile takim ludziom udało się później odzyskać sens życia, pomimo ciągłych szykan i psychicznych nacisków, pozostanie zawsze otwarte. 

Grzegorz Stopiński 

 

 


[1] Gazociąg Północny poprowadzony po dnie Morza Bałtyckiego w celu ominięcia krajów tranzytowych.

[1] Powieść nie przeszła korekty redakcyjnej, więc proszę o wyrozumiałość. Co zaś do dialogów, losów bohaterów, jak również sytuacji w których się znaleźli, powstały one w mojej wyobraźni i nawet gdyby znalazły się ku temu przesłanki, proszę ich nie wiązać z ewentualnymi odpowiednikami w rzeczywistości.

Proszę też mieć na uwadze, że wraz z upływem czasu siłą rzeczy na doświadczenia z przeszłości nakłada się strumień nowych doświadczeń życiowych, a to z kolei może powodować ich nową interpretację, zupełnie niezamierzoną – autor.

[2] Gazociąg Północny poprowadzony po dnie Morza Bałtyckiego w celu ominięcia krajów tranzytowych

[3] Mimowolnie odczuwanie sympatii do prześladowcy, by nie stać się jego ofiarą.

[4] Stan wojenny w Polsce został wprowadzony w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku dekretem Rady Państwa, niezgodnym z Konstytucją PRL.  Następnie 31 grudnia 1982 roku został zawieszony, a zniesiony 22 lipca 1983 roku w rocznicę ogłoszenia Manifestu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. Manifest był dokumentem programowym, przygotowanym w Moskwie przez  komunistów. Generalnie wskazywał na konieczność sojuszu z ZSRR i odmawiał prawa do reprezentowania narodu i państwa polskiego rządowi na emigracji. (portalwiedzy.onet.pl, Wikipedia) .

[5] Wyróżniony fragment dysku twardego (sjp)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany i nie będzie rozpowszechniany.

Możesz używać następujących tagów i znaczników HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>